Festiwal w Bayreuth: Wagner dla dzieci
30 lipca 2009Opera dla wszystkich, to dla dyrektorki Festiwalu Wagnerowskiego w Bayreuth Kathariny Wagner również opera dla dzieci. Dlatego wystąpiła ona z pomysłem wystawienia jednej z wcześniejszych oper swego wielkiego pradziadka – „Latającego Holendra”, względnie „Holendra-Tułacza”, w wersji przygotowanej specjalnie dla dzieci. Jej wybór na zrealizowanie tego pomysłu padł na młodą berlińską scenarzystkę, Merle Vierck, która dopiero co zdała swój egzamin dyplomowy z wyróżnieniem. Wynik tego eksperymentu jest zaiste zdumiewający.
Kapitan bez statku
Merle Vierck nie zbudowała dla sternika, dla „Latającego Holendra”, statku na scenie. W rozmowie z dziennikarzami podkreśliła, że chciała zaprojektować możliwie otwartą przestrzeń, która by zachęcała do gry. Ta przestrzeń powinna mieć również ów szczególny urok sceny próbnej. -”Nie jest to scena z kurtyną i kulisami. Wszystkie szczegóły znajdujące się na tej scenie próbnej mają lepiej uzmysłowić młodym widzom przebieg akcji”.
W oczekiwaniu na burzę
Przez halę sceny próbnej w Bayreuth przebiegają tory, na których stoi odkryty wagon-platforma, jakich używa się w kopalniach. Znajduje się za nim gigantyczne, dwupoziomowe łóżko, a nim wiele pluszowych zwierząt. Drabina prowadząca do górnego łóżka ma cztery metry długości. Na górnym łóżku śpi Senta, a na dolnym – jej narzeczony Erik.Dla reżysera Alvara Schoecka najważniejszą postacią wagnerowskiej opery jest właśnie Senta, a nie Holender-Tułacz. Na pomysł ten naprowadziły go dzieci. W rozmowach z małymi operomanami zauważył on bardzo szybko, że główną postacią, z jaką się oni identyfikują jest Senta. –„Historia, że ojciec Senty sprzedaje ją bez jej wiedzy, to jest dla dzieci dość wstrząsająca sprawa i nawiązuje do naszej koncepcji” – stwierdza reżyser.
Prawdziwi śpiewacy
Aby dzieci mogły autentycznie zrozumieć, co podczas Festiwalu Wagnerowskiego odbywa się na scenie głównej, w „Latającym Holendrze” na scenie próbnej występują śpiewacy z przedstawień dla dorosłych. Kreująca Sentę Anna Gabler śpiewa na scenie głównej rolę Ortlindy w „Walkirii”, a Diogenes Randes, który występuje jako Daland (ojciec Senty) to na wielkiej scenie znakomity Titurel w „Parsifalu”. Tylko śpiewak kreujący Latającego Holendra, Dimitrij Orłow, jest prawdziwym nowicjuszem na Zielonym Wzgórzu.Z trzech godzin do jednej
Dopiero gdy we wrześniu ubiegłego roku definitywnie ustalono, że Katharina Wagner i jej przyrodnia siostra Eva Wagner-Pasquier przejmą dyrekcję festiwalu w Bayreuth, zleciły one swemu współpracownikowi Alexandrowi Busche napisanie nowego libretta do opery ich pradziadka, a zwłaszcza skrócenie tego dzieła. –„W przypadku ‘Latającego Holendra’ nie jest to jednak aż taki problem jak w przypadku ‘Tannhaeusera” lub ‘Spiewaków norymberskich’” – stwierdził Busche. Oryginalny „Holender” trwa trzy godziny, natomiast jego wersja dla dzieci – tylko jedną. Na scenie próbnej nie ma też oczywiście – w porównaniu z wielką sceną – tak znakomitej akustyki, orkiestra Filharmonii Kameralnej w Lipsku pod batutą Christopha Ulricha Meiera starała się jednak jak najlepiej oddać cudowne dźwięki jednej z najpiękniejszych oper Ryszarda Wagnera.Susanne Lettenbauer/ Andrzej Krause
Red.: Bartosz Dudek